Puente de Tango
– Fotografie –

Kraków 2017

Dzień pierwszy
Piątek, 8 września

W piątkowe popołudnie goście z Sycylii zwiedzali Krakowską Starówkę a Tangueros z Krakowa studiowali technikę tanga. Najpierw solo. Panie pracowały nad postawą, techniką obrotów i umiejętnym stosowaniem ozdobników. Panowie ćwiczyli postawę, dysocjację, technikę kroku i prowadzenia. Później w parach –  camitanata y abrazo.

Po zajęciach spotkaliśmy się na kolacji i na milondze „Entre Amigos” na krakowskim Kazimierzu. Tam się poznaliśmy i tańczyliśmy po raz pierwszy. Cudowny wieczór otwarcia pierwszego Intercambio.

« 2 z 5 »

Dzień drugi
Sobota, 9 września

 Sobotę rozpoczęliśmy jeszcze przed południem. Na początek dnia zaplanowaliśmy warsztaty puro Tango z Maleną i Luisem. Tego dnia studiowaliśmy krzyżyki, gancho i boleo. Działo się, zawłaszcza jeśli wszystko „has to be commend”. Po warsztatach przerwa obiadowa i chwila odpoczynku w czasie upragnionej siesty. Potem zwiedzanie urokliwych zakątków krakowskiego Kazimierza no i oczywiście wieczorna milonga „Carnaval de mi barrio”. Muzykę wybierali dla nas Luis i Malena, nic dziwnego więc, że nogo same rwały się nam do tańca. Parkiet przyjemnie trzeszczał, a my chłonęliśmy atmosferę puro tango. Byliśmy tak rozbawieni, że po zakończonej milondze była jeszcze chwila spontanicznego afterparty w rytmie włoskich szlagierów.  

« 1 z 5 »

Dzień trzeci
Niedziela, 10 września

 Ostatni dzień zaczęliśmy leniwie. Zadowoleni i już z pierwszymi oznakami zamęczenia. W końcu od dwóch dni tańczyliśmy długimi godzinami. Teraz czekało nas nie lada wyzwanie, po warsztaty z sacad i muzykalności. Wyborne. Potem szybki obiad i rejs po Wiśle krakowską Nimfą. Pogoda nas trzymała w napięciu, w czasie warsztatów na niebie zbierały się chmury, ale pasjonatom pogoda zawsze sprzyja i los się do nas uśmiechał promieniami zachodzącego słońca. Wspaniałe uczucie tańczyć na statku. Rozemocjonowani zeszliśmy z pokładu, już bardzo zmęczeni i coraz bardziej głodni. Tak dotarliśmy do ostatniego punktu programu, kolacji. Obfitej i wśród wielu toastów.  

« 1 z 5 »

Katania 2017

Dzień pierwszy
Sobota, 4 listopada

Pierwszy dzień drugiej części Puente de Tango zaczęliśmy jeszcze nocą, w właściwie nad ranem. Między 3:00 a 4:00 nad ranem wyruszyliśmy na lotnisko w Katowicach. Kilka godzin później wylądowaliśmy w słonecznej Katanii. Zakwaterowanie, wspólny posiłek i pierwszy toast wypełniły nam pierwsze godziny pobytu. Popołudniem wyruszyliśmy na zwiedzanie Katanii w towarzystwie naszych gospodarzy, Maleny, Luisa i Lino. Zwiedziliśmy starówkę: Piazza del Duomo ze słynnym posągiem słonia, katedrę św. Agaty, ruiny teatru greckiego. Przeszliśmy wulkaniczną Via Etna, po drodze mijaliśmy starożytne budowle. Zobaczyliśmy Uniwersytet Katanii oraz Castle Ursino

Potem czas siesty i wreszcie tango w towarzystwie sycylijskich tangueros. tańczyliśmy kilka godzin nieustannie. Zmęczeni podróżą, ale wciąż trzymani emocjami i ekscytacją. Tak minął nam dzień pierwszy.

« 1 z 4 »

Dzień drugi
Niedziela, 5 listopada

Poranek, a właściwie przedpołudnie upływało nam na zwiedzaniu okolic. Znaczna część znasz wyruszyła podziwiać turystyczne perełki Katanii: Aci Castello. – ruiny zamku położone na wulkanicznej skale z cudownym widokiem na miasto i ocean oraz skały, które według mitycznych wierzeń cisnął rozgoryczony cyklop w tego, który skradł mu serce ukochanej Galatei. Pozostali ruszyli w kierunku antycznego miasta Syrakuzy. Tam podziwiali pozostałości mitycznej kultury tworzonej doskonałością rąk ludzkich, jak teatr grecki, katakumby czy wiekowe kamieniczki okalające wąski uliczki starówki  Ortigii. Po wycieczkach i trakcie też był czas na słodkości y sycylijskie trunki, potem krótka sjesta i czas na Tango Stage. Po wymagającej lekcji z giro w roli głównej ruszyliśmy na milongę we wnętrzach dawnej kaplicy bizantyjskiej. Przetańczyliśmy całą noc, a raczej jej najważniejsze cztery godziny. I tak zmęczeni, zadowoleni i rozbawieni udaliśmy na spoczynek. 

« 1 z 6 »

Dzień trzeci
Poniedziałek, 6 listopada

Trzeciego dnia mieliśmy wybór – leniuchować albo zobaczyć co się da. Co wybraliśmy? Zwiedzanie, rzecz jasna i to według bardzo ambitnego planu. Przywitał nas słoneczny poranek. Rządni dalszych przygód ruszyliśmy w kierunku Etny, największego wulkanu w Europie. Zatopiliśmy się w bajkowym krajobrazie lasów, które teraz przybierały kolory złocistej jesieni. Mijaliśmy opuszczone domy, zalane wulkaniczną lawą. Wreszcie dotarliśmy do dwóch, nieczynnych już kraterów. Sceneria iście księżycowa. Wiatr i przestrzeń. To tu nastąpił ciąg dalszy zdjęć z serii Tomasz Zdobywca.

Po kilku godzinach zjechaliśmy na peryferie Katanii, gdzie czekał na nas pyszny posiłek. Nabrawszy sił ruszyliśmy w dalszą drogę. Kierunek Taormina. Przepiękne miasteczko, które z zasłużenie nosi tytuł kurortu możnych. Taormina była ulubionym miejscem wypoczynku wielu ważnych osobistości. Piękne budowle, urocze uliczki, zabytki z czasów starożytnych i prawdziwa perełka – Isolla Bella. Piękna, malownicza wysepka u podnóża miasteczka. 

Pełni wrażeń wróciliśmy na lekcje tanga. I nie było łatwo. Giro i calsetina w rolach głównych. Zaraz po zajęciach, głodni i cudownie zmęczeni pojechaliśmy na wspólną kolację. Na stół zawitały sycylijskie pyszności. Toast i pożegnalne uściski. Tak zakończył się dzień trzeci. Została ostatnia noc w hotelu, ostatnie nocne rozmowy. A skoro świt – powrót do Krakowa, naszego miasta.

« 1 z 5 »